To pytanie wraca do mnie bardzo często, zwłaszcza kiedy patrzę na uczniów, którzy teoretycznie mają za sobą podobną historię nauki. Zaczynali angielski mniej więcej w tym samym wieku, przez lata chodzili na lekcje, realizowali podobny materiał, a mimo to po kilku czy kilkunastu latach ich poziom potrafi być zupełnie inny.

Jedno dziecko mówi całkiem swobodnie, dużo rozumie i potrafi się dogadać. Drugie ma problem z bardzo podstawowymi rzeczami, czasem nawet z przypomnieniem sobie słowa takiego jak they. I wtedy pojawia się bardzo logiczne pytanie: jak to w ogóle możliwe? Przecież jeśli ktoś uczy się angielskiego 10 czy 15 lat, to wydaje się, że pewnych rzeczy powinien nauczyć się nawet przypadkiem. Tylko że samo chodzenie na angielski nie zawsze oznacza, że przez cały ten czas faktycznie się uczymy.

Wyobraźmy sobie zwykłą lekcję. Nauczyciel pyta: What did you do at the weekend? Jeden uczeń słucha pytania, próbuje je zrozumieć, szuka potrzebnych słów, buduje zdanie, popełnia błąd, zostaje poprawiony i próbuje jeszcze raz. Drugi w tym samym czasie czeka, aż ktoś odpowie, trochę słucha, trochę myśli o czymś innym, a kiedy przychodzi jego kolej, mówi I don’t know albo powtarza odpowiedź kolegi. Obaj spędzili na tej lekcji dokładnie tyle samo czasu. Tylko ich mózgi wykonały zupełnie inną pracę. Po jednej lekcji ta różnica jest właściwie niewidoczna. Po kilku latach może być ogromna. No dobrze, ale co ze słowem they? Przecież ktoś, kto uczy się angielskiego od wielu lat, musiał je słyszeć setki razy. To prawda. Tylko że rozpoznawanie słowa i samodzielne przypominanie go sobie to dwie różne rzeczy. Możemy bardzo dobrze rozumieć jakieś słowo, kiedy je widzimy albo słyszymy, a mimo to mieć problem z wydobyciem go z pamięci wtedy, kiedy sami chcemy coś powiedzieć.

To trochę jak z nazwiskiem aktora. Patrzymy na niego i jesteśmy pewni, że doskonale wiemy, jak się nazywa. Nazwisko jednak nie przychodzi do głowy. Ktoś je podpowiada i od razu mamy: „No przecież, oczywiście”. Z językiem bywa podobnie. Uczeń może bez problemu rozumieć zdanie They are my friends, ale kiedy sam chce powiedzieć „oni są moimi przyjaciółmi”, nagle słowo they gdzieś znika. Dlatego samo słuchanie nauczyciela, czytanie tekstów czy patrzenie na słówka nie wystarcza. Język trzeba regularnie wyciągać z pamięci. Trzeba odpowiadać na pytania, budować własne zdania, mówić, wracać do słów poznanych wcześniej i próbować używać ich w nowych sytuacjach.

I właśnie dlatego zarówno na lekcji, jak i podczas nauki w domu, powinno być jak najwięcej przywoływania z pamięci. Zamiast po raz kolejny tylko czytać listę słówek, lepiej zasłonić tłumaczenie i spróbować samemu przypomnieć sobie znaczenie. Zamiast jeszcze raz przeczytać gotowe zdanie, warto spróbować zbudować je samodzielnie. Zamiast tylko słuchać odpowiedzi, dobrze jest najpierw samemu spróbować ją sformułować. To właśnie ten moment, kiedy uczeń musi „sięgnąć” do pamięci i znaleźć potrzebne słowo czy konstrukcję, jest bardzo ważny. Nawet jeśli odpowiedź nie przychodzi od razu. A czasem szczególnie wtedy, kiedy trzeba się chwilę zastanowić.

Dlatego dobre zajęcia nie powinny polegać głównie na tym, że nauczyciel pokazuje, tłumaczy i podaje gotowe odpowiedzi. Uczeń powinien jak najczęściej sam próbować sobie coś przypomnieć, odpowiedzieć, powiedzieć, odtworzyć i użyć. Na różnice między uczniami wpływa oczywiście więcej rzeczy. Bardzo dużo daje zwykłe skupienie. Jedno dziecko przez większość lekcji naprawdę słucha i próbuje zrozumieć, drugie jest na niej fizycznie, ale jego uwaga często jest gdzie indziej. Znowu, po jednej lekcji nie robi to wielkiej różnicy. Po pięciu latach robi ogromną.
Znaczenie ma też zainteresowanie. Jeśli dziecko lubi angielski, zwykle częściej coś zauważa, pyta, próbuje powiedzieć, łapie zwroty z filmów, gier, piosenek czy internetu. W praktyce okazuje się więc, że ma dużo więcej kontaktu z językiem niż tylko podczas lekcji. Podobnie jest z relacją z nauczycielem. Uczeń, który czuje się swobodnie i nie boi się popełniać błędów, zwykle częściej próbuje mówić. A to ma znaczenie, bo nie da się nauczyć mówić w języku obcym bez mówienia. Można przez lata robić ćwiczenia typu choose A, B or C, mieć dobre oceny i nieźle wypadać na testach, a mimo to zamilknąć, kiedy ktoś zada proste pytanie po angielsku. Zaznaczenie poprawnej odpowiedzi i samodzielne zbudowanie zdania to po prostu nie jest ta sama umiejętność. Dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz, o której często zapominamy: mózg zapomina. To normalne. Słowo poznane raz nie zostaje z nami na zawsze tylko dlatego, że pojawiło się w podręczniku. Trzeba do niego wracać. Nie raz przed sprawdzianem, ale wielokrotnie i w różnych sytuacjach. Dzisiaj, za kilka dni, za kilka tygodni, później znowu. Każdy uczeń potrzebuje też trochę innej liczby powtórek. Jedno dziecko zapamięta nowe słowo po kilku kontaktach, inne musi usłyszeć je dziesięć razy, zobaczyć zapis, powiedzieć je na głos i użyć w kilku zdaniach.

To nie znaczy automatycznie, że jedno „ma talent”, a drugie nie. Ludzie po prostu uczą się w różnym tempie. Dlatego kiedy słyszę: „On uczy się angielskiego już tyle lat, a nadal ma problem z podstawami”, dużo bardziej interesuje mnie nie sama liczba lat, tylko to, jak wyglądała ta nauka przez ten czas. Czy uczeń naprawdę mówił? Czy musiał sam przypominać sobie słowa? Czy wracał do wcześniej poznanego materiału? Czy rozumiał to, czego się uczył? Czy angielski był dla niego językiem, którego używał, czy po prostu kolejnym szkolnym przedmiotem? Bo można przez 10 lat chodzić na angielski i można przez 10 lat naprawdę używać angielskiego.

To nie zawsze jest to samo. I właśnie dlatego dwie osoby mogą zacząć naukę w tym samym wieku, mieć podobną liczbę lekcji, a po kilku latach znaleźć się na zupełnie różnych poziomach. Sama liczba lat nauki mówi naprawdę niewiele. Dużo ważniejsze jest to, co uczeń przez te lata robił z językiem i jak często musiał sam go sobie przypominać, budować i używać.

Autorem wpisu jest...

Larysa Kokoszka

Angielskiego uczę już 10 lat, jest to moja pasja a co najważniejsze uwielbiam swoich uczniów! Moją drugą pasją jest kolarstwo więc możemy pogadać po angielsku również na wycieczce rowerowej.

Inne wpisy

Inne wpisy